Siedzieliśmy na jedynej ławce nieopodal latarni na parkingu gdzieś przy granicy. Była 4 rano. Księżyc jeszcze lśnił, a Słońce jakby zapomniało, że powinno zaszczycić nas swoją obecnością. Zimno przeszywało mnie do szpiku kości. Miałam na sobie bluzę, ciepłą kurtkę a i tak cała drżałam. Na nogi położyłam plecak, na plecy Koleś zarzucił mi bluzę, za co mu jeszcze raz dziękuję. Czułam jakby było co najmniej 10 stopni poniżej zera. Stwierdziliśmy, że nie będziemy chamsko budzić kierowców i poczekamy do rana. Na tym parkingu spędziliśmy pięć koszmarnych godzin. Czas dłużył się niemiłosiernie. Jedynym plusem tego wszystkiego były łazienki. Kosmiczne łazienki. Wchodząc tam czułam się jak na pokładzie statku kosmicznego, albo jakbym żyła w innym tysiącleciu (: Przynajmniej było cieplej. Dopiero o 7 rano zaczęło się rozjaśniać. Zaczęliśmy chodzić po parkingu i pytać kierowców czy nas nie wezmą, jednak z dość marnym skutkiem. Tak minęły kolejne dwie godziny. Nawet stanęliśmy na autostradzie przy wjeździe na parking, ale było oczywiste, że nikt się tam nie zatrzyma. Niewyspani i zziębnięci postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. W końcu znaleźliśmy przemiłego Estończyka, który zaoferował się nas podwieźć. To było tylko 50 km, ale po pięciu najgorszych godzinach tego całego wyjazdu każdy kilometr był zbawienny. Wszystko, byle nie zostać na tym przeklętym parkingu.
Wysiedliśmy zaraz po przekroczeniu hiszpańskiej granicy. Byłam bardzo zafascynowana. W końcu marzenie się spełniło, dotarłam do upragnionej Hiszpanii! Pozbieraliśmy swoje graty i dostrzegliśmy trzy polskie TIR-y parkujące nieopodal. Uradowana podbiegłam do jednego z nich z pytaniem, czy by nas nie wziął. Zgodził się tylko na jedną osobę. Dwóch kolejnych kierowców było dość sceptycznych. Po kilku minutach rozmowy zaoferowali nam układ. Jedna osoba jedzie z panem Pawłem okrężnymi drogami, jedna z panem Darkiem (kolejnym już w tej opowieści) autostradą. Stwierdziliśmy, że musimy to przemyśleć. Dali nam czas do końca pauzy, czyli około 35 minut. Weszliśmy do restauracji w celu podładowania telefonów i ogrzania się. Słońce już widniało wysoko nad horyzontem, jednak dawało się jeszcze odczuć nocny chłód. Rozważania trwały. Dla mnie to była świetna okazja bo panowie jechali do samej Portugalii, dla Kolesia tylko pretekst do gwałtu/skrzywdzenia/porwania.
Mimo wszystko udało mi się go przekonać, bo perspektywa spędzenia kolejnych godzin na parkingu nie była zadowalająca. Tak oto, około godziny 11, siedziałam już w kabinie pana Pawła. Ja byłam tą, zwiedzającą Hiszpanię okrężnymi drogami i wcale nie żałuję. Założę się, że Koleś pędząc autostradą nie zobaczył tylu przecudownych widoków. W końcu po kilku godzinach drogi przywitaliśmy Salamancę. Zajechaliśmy na przydrożną stację benzynową i tu planowaliśmy spędzić noc. Całe popołudnie spędziliśmy na pogawędkach, a wieczorem wszyscy razem oglądaliśmy film. Rozłożyliśmy laptopa na schodkach do kabiny, a sami usiedliśmy na paletach, które panowie wyciągneli z naczepy jednego z TIR-ów. Kino na parkingu- tego jeszcze nie było! (:
Upał był niemiłosierny. Nie było gdzie rozbić namiotu, więc zrobiliśmy to na... betonie. Do spania ułożyliśmy się dość wcześnie ze względu na poranny wyjazd, lecz temperatura dawała się we znaki. Jak dzień wcześniej miałam wrażenie, że zamarzam, tak tej nocy gotowałam się w namiocie z nadzieją na chociaż leciutki podmuch wiatru. Kolejnego dnia Koleś przesiadł się do kabiny pana Marcina a ja kontynuowałam trasę z panem Pawłem. Wysiedliśmy na trasie w kierunku Lizbony, ponieważ nasi kierowcy odbijali na południe.

Mieliśmy takie szczęście, że natknęliśmy się na anglo- i portugalskojęzycznego kierowcę. Niestety nie jechał w naszym kierunku, ale szybko znalazł nam transport. Z Portugalczykiem dojechaliśmy do Santarém. Na szczęście mówił po angielsku, więc nie mieliśmy problemu z porozumiewaniem się. Stamtąd postanowiliśmy złapać jakiś pociąg. Do celu naszej podróży zostało nam zaledwie 80 kilometrów. Byliśmy zmęczeni, niewyspani i chcieliśmy jak najszybciej się tam znaleźć. Portugalski kierowca wysadził nas w samym centrum tego urokliwego małego miasteczka i poradził jak mamy dostać się na dworzec. Wszystko pięknie, ale droga, która do niego prowadziła wyglądała mi niemalże na polną. Dla pewności spytałam czy idziemy w dobrym kierunku. Miły pan, odpowiedział, że tak. Zdziwiłam się, ale szłam bez szemrania. Po kilkunastu minutach moim oczom ukazała się estação dos comboios (po naszemu- stacja kolejowa). Kupiliśmy bilety, wsiedliśmy w pociąg i ruszyliśmy na południowy-zachód. W końcu, po 5 dniach podróży, wykończeni i padnięci z niewyspania dotarliśmy do Lizbony.
Haha! Udało się wam! Jezu, ja bym w życiu sama nie pojechała autostopem z jakimś facetem. To było bardzo niebezpieczne i Koleś miał rację, mimo że nic Ci się nie stało. Na szczęście jesteś cała :D A ten Koleś to Twój chłopak czy kolega? Bo dziwne, że Ci pozwolił na coś takiego. :P Czekam na kolejny wpis.
OdpowiedzUsuńOk, skoro tak, to nie zmuszam do ujawniania. :)
OdpowiedzUsuńSuch a long way, look amazing though x
OdpowiedzUsuńFreya's Fashion Chapter
Cudownie że się wam udało! :)
OdpowiedzUsuńfajnie ze sie udalo
OdpowiedzUsuńSuper ! :)
OdpowiedzUsuńŚwietne zdjęcia . ;)
mashihimenagase.blogspot.com
Cudowna podróż gratuluje.Pozdrawiam i zapraszam do siebie http://greyeyesandgreatshoes.blogspot.com/ Obserwujemy?
OdpowiedzUsuńJA już obserwuję i będzie mi miło jak Ty również zaobserwujesz ;)
UsuńPrzecież już obserwuję (:
Usuńja to nigdy nie byłam za granicą, a wy co rusz jesteście gdzie indziej ;) jak zawsze miło się czyta i zazdrości wam tyle przebytych kilosów ;) zdjęcia pewnie nie oddają tego co jest naprawdę, ale naprawdę macie mnie następnym razem zabrać ze sobą ;)
OdpowiedzUsuńjejku , super że się udało :)) !
OdpowiedzUsuńhelissss.blogspot.com
W zyciu bym nie wsiadla sama do tira ;p
OdpowiedzUsuńCudowna podróż gratuluję :)
OdpowiedzUsuńhttp://veneaa.blogspot.com/
super,że wam się udało! Gratuluję ;D
OdpowiedzUsuńhttp://hiddenndreamms.blogspot.com
Barwo!! I gratuluję odwagi! Pojechać sama, chociaż faktycznie faceci zawsze przesadzają z tymi gwałtami itp. itd. Co do zimnych nocy to też jestem na nie "uczulona" bardzo źle znoszę zimne temperatury, mam wtedy wrażenie jakby mi łamano kości! Co do ciepłych nocy to jakoś lepiej je znoszę, chociaż też nie wyśmienicie. Zawsze po takich diametralnych zmianach pogodowych jestem wykończona. Kino na parkingu, super pomysł, zawsze jakieś nowe doświadczenie, które można dopisać do "moje wyjątkowe chwile" ;>
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
:O Dziękuję. Ale fajnie! Z chłopakami sprawy nigdy nie mogą być łatwe. ;)
OdpowiedzUsuńGratuluję odwagi :)ja bym chyba sama nie pojechała autostopem z jakimś tam facetem :DD
OdpowiedzUsuńhttp://natalijafashion.blogspot.com/
fajnie, że Wam się udało :)
OdpowiedzUsuńHaha, śmiesznie to ujęłaś. Już nie będę wnikać w Twoją związko-oporność <3
OdpowiedzUsuńAle ty masz fajnie!
OdpowiedzUsuńZapraszam:
http://monisiaczek-blog.blogspot.com/
♥
http://holdwind-stuff.blogspot.com/ U MNIE KONKURS! ZAPRASZAM! :)
OdpowiedzUsuńUczę się na profliu bio-chem-mat-fiz, i w tym roku idę na wizaż do szkoły policealnej (jakoś udało się załatwić mimo, że jestem w liceum). Liczę, że dzięki temu łatwiej mi będzie znaleźć pracę na studiach. później planuję iść na kosmetologię do Torunia i bardzo bym chciała nauczyć się szyć ubrania od początku. :D W tej chwili nie mam wolnego czasu, żeby powiedzieć "a w wolnym czasie" :P Bo matura zbliża się nieuchrinnie :O ;(
OdpowiedzUsuńA ty czym się zajmujesz? :D I co robisz w wolnym czasie, nie wliczając podróżowania?
Świetnie :) Ja też uwielbiam śpiewać (chociaż staram się raczej nikogo na słuchanie mnie nie narażać). :D Grać próbowałam i na elektryku i na basie, ale jakoś nie mogłam sobie poradzić z rozstawianiem palców, a przy basie to już kosmos był (strasznie ciężko jest się czegokolwiek nauczyć). A i z projektowaniem stron miałam 3 lata temu coś wspólnego. Pomagałam bratu (oczywiście odpłatnie, a co!), który jest szefem projektujemyinternet.pl. Tylko w prostych rzeczach. ;) A z przedmiotów uwielbiam francuski. <3 Jestem pełna podziwu tego ile masz pasji. :)
OdpowiedzUsuńSuper post! Zazdroszczę :)
OdpowiedzUsuńWow! Zazdroszczę Ci takich przygód. Pomimo to jakoś bałabym się wsiąść sama do tira z jakimś obcym :D Ten dreszczyk opowieści o gwałcicielach...
OdpowiedzUsuńhttp://madame-carmelle.blogspot.com/ Skom?
Świetnie ,że dodarłaś tam cała i zdrowa. Zazdroszczę ! ;D
OdpowiedzUsuńhttp://neverstopdreamingandnevergiveup.blogspot.com/
dotarłaś* ;p
UsuńLizbona! Moje marzenie od jakiegoś czasu, piękne miejsce;) Pozdrawiam i zapraszam do siebie.
OdpowiedzUsuńksiazkoteka.bloog.pl
cudowne przeżycia ;)
OdpowiedzUsuńświetny blog:)obserwujemy? ja obserwuję!!:)pozdr:)
OdpowiedzUsuńZdjęcia wiadomo świetne, a Twoją relację przyznam, że czytałam z zapartym tchem. Podziwiam za odwagę i za to, że Wam się udało dotrzeć do celu.
OdpowiedzUsuńjak sie ciesze ze tu trafilam!
OdpowiedzUsuńsuper wycieczka!
czy moge miec do Ciebie prosbe? czy moglabys kliknac w baner sheinside na moim blogu? bede bardzo bardzo wdzieczna!
ciekawie piszesz:) odważna jesteś ja nigdy nie wyruszyłabym nigdzie autostopem;)
OdpowiedzUsuńobserwujemy?:)
Oooo z tego by wynikało, że przejechaliście całą Hiszpanię w szerz :D Super :D I serio gratuluję odwagi i podziwiam, jak chyba nie odważyłabym się na podróż autostopem ;)
OdpowiedzUsuńhttp://my-own-little-worldx.blogspot.com/
Sądzę, że była to całkiem ciekawa przygoda. ^.^ Fakt, zmienna temperatura, noc spędzona na parkingu, itd., ale czego się nie robi na wielu, pozytywnych wrażeń oraz czarownych widoków...
OdpowiedzUsuńPrzepięknie piszesz...
Wspaniały blog. Odwiedzam go po raz pierwszy, lecz się w nim zakochałam... "Realizuj marzenia" - to cudowny cytat... Który w 100% popieram... I powtarzam, nie od dziś...
Pozdrawiam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Emiliiempire.blogspot.com
~ *Emilia B.8
ja zime która równa się śnieg i prześliczny krajobraz lubię nawet bardzo. Ale miejskiej chlapy nienawidzę:(
OdpowiedzUsuńobserwuję również:)
OdpowiedzUsuńYour blog is really adorable! Love the heading of your blog, pretty view!
OdpowiedzUsuńHow about following each other? Let me know dear. :)
http://tasiawijayanti.blogspot.com/
xx
Oj zazdroszczę Ci takiej przygody i niezapomnianej podróży w Hiszpanii.
OdpowiedzUsuńhttp://qltura.blogspot.com
czytam Twojego bloga bardzo często! i ciągle jestem wielką zazdrośnicą! mieści się w Tobie tyle odwagi, energii, zapału i robisz to co kochasz! :) bardzo Cię podziwiam, że nie poddawałaś się gdy tyle czekaliście na transport, że raz zamarzaliście, raz było aż za duszno! podziwiam, bardzo podziwiam ;) i zyczę dalszych sukcesów związanych z podróżowaniem autostopem! ;)
OdpowiedzUsuńdobrze że się wam udało. Chociaż 5 dni to niezbyt krótko. Ale najważniejsze że dojechaliście na miejsce.
OdpowiedzUsuńbałabym się pojechać stopem z jakimś obcym facetem.
kino na parkingu też dobry pomysł. Ja kiedyś oglądałam film na ścianie domku campingowego. Nie było gdzie wyświetlić to założyli prześcieradło i wszyscy oglądali film na dworze na domku.
czytając ten post poczułam takie zimno, jakbym była z wami :D
OdpowiedzUsuńMam prośbę- mogłabyś poklikać kilka razy u mnie na blogu w banner Sheinside? Będę okropnie wdzięczna. Jeśli to zrobisz, napisz o tym w komentarzu:) Odwdzięczę się czym chcesz!
Całe szczęście ze się udało i ze jesteś cala, ja bym się bala z obcym facetem jechać. :D Obserwujemy?
OdpowiedzUsuńBardzo fajny i pomysłowy blog, fantastyczny nagłówek :) Obserwuję, mogę liczyć na to samo? Od wczoraj prowadzę bloga o pięknych wnętrzach http://beautifulsolution.blogspot.com :)
OdpowiedzUsuńPodziwiam i gratuluję, mam nadzieję, że mi też się kiedyś uda.
OdpowiedzUsuńtym czasem zajrzyj też do mnie ;) http://niuntis.blogspot.com/
Ale fajnie ;3
OdpowiedzUsuńcrazy-life-by-angelika.blogspot.com | zapraszam ;)
Kiedyś byłam w takim kinie :)
OdpowiedzUsuńŁadne zdjęcia^^
Zapraszam:
http://www.monisiaczek-blog.blogspot.com/
♥
Podoba mi sie twój blog :)
OdpowiedzUsuńŁadny nagłówek
http://lucja-d.blogspot.com/
Oh, i'm so happy you liked Portugal :'DDD it's a small country, but really beautiful.
OdpowiedzUsuńYou need to visit Porto!! You will love it, it's the best city in Portugal. Magical!
Last year I was doing Erasmus in Poland, and i love it! Poland will be always in my heart. I hope to return at some point.
We have a lot in common, so funny!!
- bloomingflowersinjuly.blogspot.pt
I stayed in Nowy Sacz, near Krakow :) i miss Krakow sooo damn much! I was there with more five portuguese friends. We studied at WSB - National Louis University!
OdpowiedzUsuńWe visited other cities like Warsaw, Katowice, Wadowice, Szczawnica, etc. I will miss the snow! We don't have any snow here in Porto. :c
You should definitely come to Portugal again! Maybe we can meet when you come to Porto! I think i can still remember some words in polish, ihih!
- bloomingflowersinjuly.blogspot.pt
I think that was the first word i learned in polish :b AHAHAH!
OdpowiedzUsuńCan't wait to see your post about Portugal!
- bloomingflowersinjuly.blogspot.pt
ale fajny tunel :)
OdpowiedzUsuńobserwuje i zapraszam do mnie:
easy-life-easy-beauty-easy-fashion.blogspot.com
Jak ja mogę to komentować dopiero teraz?! Jak mogłam przegapić tą notkę?!
OdpowiedzUsuńPrzecież ten Koleś po prostu troszczył się o Ciebie! Teraz pewnie żałuje, że nie pojechał z panem Pawłem :D
Rozbijanie namiotu na betonie zawsze spoko ;)
Gratuluję zrealizowania marzenia!
Czekam na kolejną podróż!
Pozdrawiam serdecznie
nasziherbatkiswiat.blogspot.com
O kuuuuurcze! Ale super! Podróż stopem! Chciałabym kiedyś coś takiego przeżyć! Strasznie Ci zazdroszczę. Na pewno momentami było ciężko tak jak pisałaś, ale na pewno było warto :)
OdpowiedzUsuńto swieentie xd
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie!
jeśli blog ci sie spodoba zaobserwujesz prosze:)
zapraszam ;)
http://weronikafashionphotography.blogspot.com/
Świetnie opisujesz tę całą przygodę.
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba ten styl pisania. :)
Lizbona.. ah piękne miejsce.. :)
Zazdroszczę.
Pozdrawiam.
http://crimeiseverywhereopowiadania.blogspot.com/
http://dontbelievehe.blogspot.com/
http://closeinymyhead.blogspot.com/
Jestem ogromnie zdziwiona, jakim cudem wam się udało!
OdpowiedzUsuńjeszcze autostopem, jeju ja bym nie wsiadła z nieznanym facetem, podziwiam!
a co do całej przygody, będziesz miała wspomnienia :)
Zazdroszczę
Obserwuję!
hurt-others.blogspot.com
oh świetna notka ! ogolnie genialny blog. Masz genialny nagłowek. W przyszlym tygodniu ja sie wybieram do Salamanci.. ;)
OdpowiedzUsuń+ obserwujemy?
www.izabielaa.blogspot.com
;d świetne wyprawa
OdpowiedzUsuńdodajemy do obserwowanych ?
bardzo ładne zdjecia :D
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie
fashionable-sophie.blogspot.com
Portugalia, Hiszpania! Kocham ♥
OdpowiedzUsuńPodziwiam cię. Jesteś odważna i masz dużo sił :)
OdpowiedzUsuńhttp://pohika.blogspot.com/
u mnie nn;)
OdpowiedzUsuńwzielonejtrawie.blogspot.com
Świetne przeżycia :)
OdpowiedzUsuńzazdroszczę :)
OdpowiedzUsuńMasz piękny nagłówek :*
pozdrawiamy i zapraszamy do nas, będzie nam bardzo miło jak wpadniesz ;)
niesymetrycznieo.blogspot.com + obserwujemy?
Jejku , dużo się namęczyłaś , ale dobrze , że dotarłaś do swojego celu : ) .
OdpowiedzUsuń+ lublins.blogspot.com .
It look like you like traveling! That is awesome. Nice blog, following you. ;)
OdpowiedzUsuńświetny pomysł na bloga :)
OdpowiedzUsuńObserwuję i zapraszam do mnie :)
http://magia-siostr.blogspot.com/
Hiszpania <3333
OdpowiedzUsuńdreamcom21.blogspot.com
Obserwujemy?
Hi!
OdpowiedzUsuńI'll surely follow you
I'll be glad if you follow me too )
♥
http://alenabliss.blogspot.ru/
Bardzo fajne zdjęcia! ;)
OdpowiedzUsuńhttp://littlesmiiile.blogspot.com
ooesu, ale miałąs fajnie że była w Hizpanii, ja też bym chciałą byłam w chorwacji w te wakacje ;d ten klimat *-*
OdpowiedzUsuńhuug-me.blogspot.com
Świetne zdjęcia
OdpowiedzUsuńOgólnie
Fajnie:)
Możesz zajrzeć:)
http://wera-s-fashion.blogspot.com/
Jak ja uwielbiam te Twoje zdjęcia!
OdpowiedzUsuńblog-daria.blogspot.com